Podsumowanie sezonu 2015 – część 2

Grand Prix Hiszpanii, czyli F1 przenosi się do Europy


W maju Formuła 1 przeniosła się na stary kontynent i swoje zwycięstwo w Hiszpanii świętował Nico Rosberg. Na podium pojawił się oczywiście w towarzystwie Hamiltona i Vettela.

W Hiszpanii powodów do radości było więcej. W pomieszczeniach gościnnych Williamsa zespół świętował zaręczyny swojego kierowcy – Valtteriego Botasa i pływaczki olimpijskiej Emilii Pikkarainen. Co prawda Bottas oświadczył się swojej wybrance w walentynki, ale Grand Prix Hiszpanii było pierwszym od tego momentu weekendem, podczas którego Emilia pojawiła się padoku.
Celebrating @ValtteriBottas‘ engagement as this is the first race @EmiliaEpi has been at since. Congratulations both! pic.twitter.com/garx4biGVA
— WILLIAMS RACING (@WilliamsRacing) May 10, 2015


Grand Prix Monako i przyjęcie u księcia


Jeszcze w Hiszpanii kierowcy byli wypytywani o nadchodzące Grand Prix Monako. Podczas jednej z konferencji zostali zapytani na co najbardziej czekają. Odpowiedź nie mogła być inna. Hamilton krótko stwierdził, że „Na dziewczyny”, co Vettel skwitował „On ukradł mi moją odpowiedź!”. Niestety po wyścigu najlepsza trójka kierowców (ROS, VET i HAM) nie mogła cieszyć się z towarzystwa modelek. Sebastian bez przerwy dopytywał się gdzie są dziewczyny. A dziewczyn po prostu tym razem nie było.

Mimo to Vettel i tak bardzo cieszył się z drugiego miejsca. Przerwał wywiad Nico Rosberga, aby wszystkim dookoła pokazać, że jest szczęśliwy.

W Monako kierowcy zostali zaproszeni na przyjęcie koktajlowe do pałacu księcia Alberta II. Tylko jeden z kierowców ubrał się stosownie do okazji, reszta postawiła na bluzy i kurtki swoich teamów. Oczywiście nie mogę wrzucić wszystkich do jednego worka. Lewis Hamilton, jak przystało na prawdziwego znawcę mody, zaprezentował się w swojej autorskiej stylizacji. Czy ładna i odpowiednia do okazji? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami.

Grand Prix Kanady i nieproszeni goście


Podium w Kanadzie różniło się od poprzednich. Oprócz kierowców Mercedesa na podium pojawił się Valtteri Bottas. Wyścig nie należał do najbardziej emocjonujących. No dobra, był po prostu nudny.

Nie obyło się jednak bez małego incydentu. Na tor wtargnął nieproszony gość, który podczas rywalizacji w Kanadzie jest w zasadzie stałym bywalcem. Każdy kto ogląda wyścigi na antenie Polsatu Sport, został już bardzo dobrze przeszkolony przez Pana Andrzeja Borowczyka w zakresie rozpoznawania zwierząt znajdujących się na torze. W Kanadzie na torze pojawiają oczywiście świszcze, o który Pan Andrzej opowiada co roku. Tym razem było tak: „No i mamy świszcza! Uciekaj, uciekaj, ufff, udało się!”.



Grand Prix Austrii, czyli jak Nico stał się Lewisem


W Austrii do duetu Mercedesa na podium dołączył drugi kierowca Williamsa – Felipe Massa. Tym razem pierwszy do mety dojechał Nico, a mimo to wciąż był mylony z Lewisem. Na podium Gerhard Berger, były austriacki kierowca F1, zwrócił się do niego Lewis. Rosberg natychmiast go poprawił i z ironią dodał, że łatwo ich pomylić.

Jeżeli myślicie, że po akcji na podium nikt więcej ich nie pomylił, zobaczcie na okładkę magazynu The Red Bulletin. Mina Nico mówi wszystko.

Grand Prix Wielkiej Brytanii i brudne pieluszki


Jak można się spodziewać, podium wyglądało podobnie jak większość podiów w tym sezonie – Hamilton przed Rosbergiem i Vettelem. Lewis zabrał ze sobą na konferencję trofeum zwycięzcy. Nico bardzo dokładnie oglądał puchar i chyba nie bardzo miał ochotę go oddać. 😉

Pomimo powtarzalności wyników wyścigów w tym sezonie, trybuny w Wielkiej Brytanii były wypełnione po brzegi. Rywalizacja na torze Silverstone zawsze przyciąga tłumy fanów. Spotkanie kierowców z kibicami wyglądało jak ogromny, plenerowy koncert. W tłumie brytyjskich kibiców królowały czapki i koszulki z logiem Mercedesa. Podczas spotkania z fanami Rosberg pochwalił się, że jego żona Vivian wkrótce urodzi dziewczynkę. Kimi również w tym roku został tatą, dlatego padło pytanie dotyczące zmieniania brudnych pieluszek małego Robina. Raikkonen stwierdził, że to w sumie nic trudnego, ale na szczęście nie musi robić tego zbyt często.

Smutne Grand Prix Węgier


Tegoroczne Grand Prix Węgier było wyjątkowo smutne. Kilka dni wcześniej odbył się pogrzeb Julesa Bianchiego, który uległ bardzo poważnemu wypadkowi podczas Grand Prix Japonii w 2014 roku. Do ostatnich chwil życia znajdował się w śpiączce. Przed startem wyścigu kierowcy uczcili jego pamięć minutą ciszy.

 

Wyścig na Węgrzech był w pewnym sensie wyjątkowy. Po raz pierwszy w tym sezonie (ale nie jedyny) na podium nie znalazł się żaden z kierowców Mercedesa. Sebastian Vettel odniósł swoje drugie w barwach Ferrari zwycięstwo. Obok Sebastiana na podium pojawili się Daniił Kwiat i Daniel Riccardo. Nareszcie jakaś odmiana!


Grand Prix Belgii, czyli eksplodujące opony


Jeszcze przed weekendem w Belgii było wiadomo, że zapowiada się ciekawy wyścig. Tor Spa Francorchamps jest uwielbiany przez kibiców i gdyby ktoś zrobił ankietę dotyczącą najsłynniejszego zakrętu w F1 to jestem przekonana, że 90% osób wybrałoby Eau Rouge.

Nikt jednak nie spodziewał się, że tegoroczne Grand Prix Belgii będzie jednym z najbardziej absurdalnych wyścigów w tym sezonie. Wszystko zaczęło się od kar nałożonych na kierowców McLarena. Jenson Button i Fernando Alonso zostali ukarani cofnięciem o 105 (sic!) pozycji na starcie wyścigu.


Fernando, co sądzisz o tym systemie kar?

Innym, niezbyt pozytywnym elementem tegorocznej rywalizacji na torze w Belgii były eksplodujące opony. Z analiz wykonanych przez Pirelli okazało się, że na oponach wykorzystanych podczas Grand Prix znaleziono aż 63 nacięcia. Średnio jest to 1,2 nacięcia na cały weekend. Najbardziej niezadowolony z tej sytuacji był Sebastian Vettel, który stracił szansę na podium, za to mogliśmy usłyszeć siarczyste przekleństwa w stronę Pirelli.

Skład podium był niemałym zaskoczeniem. Obok Hamiltona i Rosberga pojawił Romain Grosjean.


Grand Prix Włoch i nowy look Hamiltona


Wyniki wyścigu są nieważne (HAM, VET, MAS). Nie ma też znaczenia fakt, że był to domowy wyścig Ferrari i Hamilton został wygwizdany przez włoskich fanów.. Największe zainteresowanie i tak wzbudził jego nowy look. Wszyscy wiedzą, że Lewis uwielbia bawić się trendami i uczęszczać na pokazy mody, nikt jednak nie spodziewał się, że na Monzy zaprezentuje światu swoją nową fryzurę. Hamilton zdecydował się na platynowy kolor włosów.  Wyszło trochę… śmiesznie.

Jeżeli chcecie być na bieżąco z kolejnymi postami, koniecznie >>polajkujcie fanpage na Facebooku<<. Ostatnia część podsumowania już niedługo.