Ile kosztuje zorganizowanie Grand Prix?

Formuła 1 debiutuje w Azerbejdżanie, gdzie odbywa się tegoroczne Grand Prix Europy. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się doczekać niedzielnego wyścigu! Zdjęcia i filmiki wyglądają naprawdę bardzo zachęcająco.

Organizacja Grand Prix to nie lada wyzwanie, a jednak, w ciągu ostatnich kilku lat, przybyło sporo nowych obiektów, na których mogą rywalizować kierowcy F1. Nikogo nie powinno to dziwić. Kolejne kraje chcą gościć u siebie Królową Sportów Motorowych, ponieważ w parze z F1 idą przepych, splendor i luksus i miliony dolarów (coraz częściej na minusie).
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile może kosztować organizacja Grand Prix? Tor uliczny, jakieś zmontowane na szybko trybuny dla kibiców i zaplecze dla zespołów – w sumie nic skomplikowanego. Najtańsza opcja? Niekoniecznie.
Tory uliczne mają przewagę nad klasycznymi obiektami pod względem promocji kraju goszczącego Grand Prix. Nie ma lepszego sposobu na reklamę lokalnych zabytków niż pokazanie ich w czasie transmisji, oglądanej miliony osób na całym świecie. Inne plusy? Nie trzeba jednorazowo wydawać grubych milionów na budowę nowego  obiektu.
Co ciekawe, na dłuższą metę jest to najgorsza opcja z możliwych… Budowanie tymczasowych trybun dla kibiców i dopasowywanie stanu dróg do standardów F1 naprawdę pochłania ogromne pieniądze. Nie wiem czy Azerbejdżan może sobie na to pozwolić, skoro nawet Monako ponosi straty organizując Grand Prix.
Ale przejdźmy do konkretów. Wszystkie dane liczbowe pochodzą ze strony raconteur.net
 źródło: raconteur.net
16 milionów dolarów to koszt wynagrodzeń osób pracujących przy budowie i obsłudze toru, razem z osobami odpowiedzialnymi za planowanie działań i marketingowców, których budżet na promocję wydarzenia wynosi 6,5 miliona. Aby zorganizować Grand Prix na torze ulicznym potrzeba około 600 pracowników. Do tego dochodzi ponad 100 strażaków i tłumy porządkowych, którzy nierzadko są wolontariuszami – cięcie kosztów.
Kolejny wydatek to koszt wypożyczenia trybun dla kibiców. Na 80 000 miejsc wydaje się około 14 milionów dolarów. Barierki i ogrodzenia niezbędne do zabezpieczenia ponad trzykilometrowego toru kosztują 8 milionów, a garaże w pit lane drugie tyle. Pojazdy, biura i inne urządzenia to 6 milionów… To jeszcze nie koniec! Należy doliczyć 4,5 miliona dolarów na  dźwigi, około 350 gaśnic i inne niezbędne sprzęty. Niewiele, bo tylko 1 milion dolarów, będzie kosztowało ubezpieczenie.
Lecimy dalej. Roczny koszt operacyjny ulicznego toru F1 to około 57 milionów. Ale na tym nie koniec, przecież należy jeszcze uiścić opłatę za możliwość goszczenia cyrku F1. Średnia roczna opłata to 30 milionów dolarów, ale jak się pewnie domyślacie, co roku wędruje w górę o około 10 procent. Większość organizatorów podpisuje umowy na dłuższy okres czasu, przykładowo 10 lat, a dzięki zapisom w kontraktach roczna opłata rośnie nawet 70 milionów dolarów (czy to się komukolwiek opłaca?). Według raconteur.net, organizatorzy, którzy chcą u siebie gościć F1 przez co najmniej 10 lat, muszą wydać miliard(!) dolarów…

 

Pewnie tak jak ja zastanawiacie się czy to w ogóle się opłaca?  Najprawdopodobniej nie… Wydaje mi się, że nie ma szans na to, aby wpływy ze sprzedaży biletów i kasa od sponsorów pozwoliły wyjść organizatorom na plus. Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie? Czy organizacja Grand Prix jest jak przysłowiowy worek bez dna?
 
źródło: raconteur.net

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *