Rosberg wygrywa piąty raz z rzędu, czyli podsumowanie Grand Prix Bahrajnu

Potwierdziły się przewidywania większości kibiców – tegoroczna rywalizacja w F1 jest niezwykle ekscytująca. Już dwa pierwsze okrążenia wyścigu o Grand Prix Bahrajnu dostarczyły więcej emocji niż cały poprzedni sezon! Zacięta walka na starcie i odłamki bolidów zalegające na torze natychmiast przetasowały stawkę, a wyścig w Bahrajnie wygrał Nico Rosberg. Niemiec stanął na najwyższym stopniu podium piąty raz z rzędu, uwzględniając oczywiście wyniki z poprzedniego sezonu.

Czym jednak byłaby Formuła 1 bez skandali? Pomimo wcześniejszych zapowiedzi i otwartego listu Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix, w Bahrajnie w dalszym ciągu byliśmy zmuszeni oglądać kwalifikacje w nowym formacie. Jak mawiał Albert Einstein „Głupotą jest robić ciągle to samo i spodziewać się innych rezultatów”.  Lepszego podsumowania ulepszonych kwalifikacji ma.

Jeżeli chodzi o sam wyścig to już na pierwszym zakręcie, pomiędzy Hamiltonem i przebijającym się przez czołówkę Bottasem, doszło do kontaktu. Rosberg wykorzystał okazję, szybko objął prowadzenie i  bezproblemowo dojechał do mety. Lewisowi, pomimo uszkodzonego bolidu, udało się wywalczyć trzecią pozycję, a obaj kierowcy Mercedesa zostali rozdzieleni przez Kimiego Raikkonena. Niestety niektórzy zawodnicy nie zobaczyli czarno-białej flagi w szachownicę. Sebastian Vettel nie przejechał nawet okrążenia formującego – czyżby klątwa Daniiła Kwiata?

Wielu kierowców F1 może jednak śmiało zaliczyć wyścig w Bahrajnie do udanych. Romain Grosjean, który zastosował niezwykle agresywną strategię trzech pit-stopów, ukończył wyścig na piątej pozycji! Być może kolejny raz zostanie wybrany kierowcą dnia. Zaś Stoffel Vandoorne, po raz pierwszy w swojej karierze startujący w zawodach Formuły 1, zdobył punkt dla McLarena. Jak na razie nie udało się to jego kolegom z zespołu – Jensonowi Buttonowi i Fernando Alonso. Stoffel w Bahrajnie przypominał mi debiutującego Sebastiana Vettela, który w 2007 roku zastępował kontuzjowanego Roberta Kubicę. Niemiec wywalczył wtedy punkt dla zespołu BMW Sauber. Możliwe, że Vandoorne to materiał na przyszłego mistrza świata F1, trzeba więc koniecznie obserwować poczynania tego chłopaka.

Kolejne Grand Prix już za dwa tygodnie w Chinach, jednak nie wiadomo czy w tym samym składzie. Nie chodzi mi w tym momencie o kontuzjowanego Fernando Alonso, ale o zespół Sauber. Ekipa z Hinwil boryka się z problemami finansowymi. Jeżeli uważnie oglądaliście transmisję wyścigu w Bahrajnie, na pewno zwróciliście uwagę, że w boksie zabrakło krzeseł dla członków ekipy i mechanicy siedzieli na podłodze. W takiej sytuacji może się okazać, że występ Saubera w kolejnym Grand Prix będzie dla zespołu  jednym startem za dużo. Chyba nikt z nas nie chciałby oglądać okrojonej stawki. Mam jednak nadzieję, że do Chin ekipy dotrą w komplecie.