Kwiat torpedą dnia, czyli podsumowanie Grand Prix Chin 2016

Grand Prix Chin 2016 było naprawdę szatańskie. Szóste z rzędu zwycięstwo kierowcy z numerem 6 (tak dla jasności – Nico Rosberg), a także po raz szósty cała stawka F1 bezproblemowo dojechała do mety. Przypadek? Nie sądzę.
F1 Drivers #RacingUnited. 👬👬👬👬👬👬👬👬👬👬👬 pic.twitter.com/WZdy3SAbXP

— Grand Prix Drivers (@GPDA_) 13 April 2016

Praktycznie już od środy wiedzieliśmy, że zapowiada się fajny weekend. Wszystko za sprawą fotki ze wspólnej kolacji kierowców F1, która królowała w mediach społecznościowych. Co prawda niektórych zawodników zabrakło, na przykład takiego Kimiego Raikkonena. Na Facebook’u zaproponowaliście naprawdę fajne miejsca, w których w mógł w tym czasie przebywać Fin. „Pod stołem”, albo „Nie ma alkoholu, nie ma i Kimiego” to tylko niektóre z Waszych pomysłów. Jakimś dziwnym trafem wszyscy nawiązywali do napojów wysokoprocentowych. Ale w końcu wśród kierowców F1 możemy wyróżnić dwa typy – Finów i pozostałych.
Co najbardziej będzie kojarzyć się z tegorocznym Grand Prix Chin? Zdecydowanie torpedy i szaleńcy. Słowa Sebastiana Vettela opisujące Daniiła Kwiata chyba mają potencjał zostać najbardziej kultowymi w tym sezonie. Kto wie, może niedługo zobaczymy je nawet na koszulkach. Jeżeli chodzi o zamieszanie na pierwszym zakręcie to zdania są naprawdę podzielone. Temat chyba trochę wymknął się spod kontroli, bo tylu różnych wypowiedzi fanów na dawno nie czytałam, a przecież każdy z nich ma rację! Dobrze, że przez Internet nie można się pobić. 

Ale wróćmy do przedmiotu sporu. Kwiat nic nie robił sobie z zarzutów czterokrotnego mistrza świata, więc atmosfera przed ceremonią na podium była naprawdę napięta. A co jeżeli tak naprawdę Seb i Daniił wcale nie rozmawiali o torze jazdy, a zastanawiali się jak rozdzielić koszty za środową kolację? Kwiat i dwie butelki wódki? Wcale bym się nie zdziwiła. Zobaczcie filmik poniżej. 

Film zamieszczony przez użytkownika Formulawkward (@formulawkward)

W sumie bardzo mało napisałam o Nico Rosbergu. Praktycznie cały jego przejazd od startu do mety, bo wyścigiem tego nazwać nie można, przebiegł bardzo spokojnie. W Chinach Nico chyba nie chciał bawić się z innymi kolegami z toru, a operatorzy kamer w pewnym momencie nawet o nim zapomnieli.

Swoim wczorajszym skokiem radości, Rosberg dołączył do grona kierowców, którzy wykonywali naprawdę przedziwne wygibasy na najwyższym stopniu podium. A patrząc na powyższą fotkę przychodzi mi do głowy tylko jedno skojarzenie – zmiana koloru kombinezonu Rosberga na czerwony.

Pewnie zauważyliście, że zmieniłam system komentarzy na blogu. W dalszym ciągu można komentować jako gość – wystarczy wpisać dowolny nick i zaznaczyć odpowiednia opcję. I najważniejsza rzecz, w komentarzach możecie przesyłać załączniki. Więc jeżeli znaleźliście coś śmiesznego dotyczącego Grand Prix Chin, śmiało, wrzućcie w komentarzach. 🙂