The Pit Walk – Australijskie Grid Girls

Podobno w Australii, kiedy zaczyna brakować tematów do rozmowy, wystarczy wspomnieć o Grid Girls. W sumie nic dziwnego, ładny przedmiot dyskusji to i polemizować przyjemniej, prawda panowie? Wygląda jednak na to, że w krainie kangurów sama wzmianka o nich wywołuje takie emocje jak u nas…  Hm, nie wiem, wybierzcie sobie coś z zestawu uchodźcy, KOD czy 500+. A ja naprawdę nie żartuję.

Formuła 1 jest sportem kontrowersyjnym, a opinie na jej temat są wyjątkowo podzielone. Miliony dolarów wydane na najnowsze technologie, negatywny wpływ na środowisko naturalne, szybkie samochody i piękne kobiety. F1 można kochać albo nienawidzić. Nie inaczej wygląda to w przypadku modelek na torze. Ile ludzi, tyle różnych zdań na ich temat. Nieodłączny element sportów motorowych, a może seksistowski anachronizm? Przeczytaj również: Chodzące reklamy brazylijskiej kawy.
Kto kojarzy V8 Supercars? Wyobraźcie sobie, że to już koniec obecności Grid Girls na tych wyścigach. Australijski minister turystyki, Leon Bignell, powiedział:

„Uważam, że [opłacanie modelek] to nie jest najlepszy sposób na wydatkowanie publicznych pieniędzy. Prowadząc kampanię pomagającą młodym dziewczynom zaakceptować swoje ciała i wygląd, musielibyśmy równocześnie płacić innym za paradowanie w skąpych ubraniach”.

Czy taki sam los czeka modelki F1? Moim zdaniem, w swoich biało-zielonych strojach w stylu lat 60-tych, wyglądały fantastycznie. Chyba nikomu nie skojarzyły się z tancerkami erotycznymi, a jak wiecie dobrze jak to czasami z modelkami w motorsporcie bywa. Z resztą taki wizerunek nie pasowałby do marki ROLEX, sponsora tytularnego Grand Prix Australii.

Mam jednak wrażenie, że osoby odpowiedzialne za Grid Girls popełniły faux pas. Kolejny raz modelki wystąpiły w identycznych strojach… No dobra, w tym roku zmienili im nakrycia głowy. A więc jednak (niewielki) postęp!

Przed startem każdego wyścigu wzrok fanów przyciągają nie tylko stojące na prostej startowej bolidy F1, ale również Grid Girls, trzymające tabliczki z nazwiskami kierowców. Na zakończenie miałam napisać, że to nie Nico Rosberg jest prawdziwym zwycięzcą wyścigu, a tegoroczne Grand Prix Australii należało do ROLEX’a. Która firma nie chciałaby takiej reklamy?

Okazuje się jednak, że to nieprawda. Nie udało mi się znaleźć wielu zdjęć, na których uwieczniono Grid Girls. Chyba nawet fotografom znudziły się ich stroje. W końcu ile razy pod rząd można ubrać się tak samo?!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *