Lutowe wydanie F1 Racing – nr 139

Nie wiem dlaczego, ale w tym miesiącu miałam straszny problem z „dorwaniem” lutowego wydania F1 Racing. Mało tego, kiedy już udało mi się go zakupić, nie mogłam zmotywować się do lektury, nie wspominając już o napisaniu tego posta. W sumie nie ma się co dziwić. Pomimo tego, że okładka przyciąga wzrok, wszyscy i tak już wiedzą jak wygląda bolid zespołu Renault na sezon 2016. Przecież został on zaprezentowany już 3 lutego. Jasne, numer jest składany dużo wcześniej, ale co to za przyjemność czytać przypuszczenia dotyczące malowania, skoro najmodniejszy w tym sezonie jest mat. 
Wiecie co jest największą ironią? Na wszystkich grafikach przedstawiających wyobrażenie bolidu widnieje numer 13, który należał do Pastora Maldonado. Chyba trzynastka nie była dla niego szczęśliwa, w końcu musiał zmodyfikować swoje plany na sezon 2016 – KLIK.

Pomimo tego, że zazwyczaj to grudzień i styczeń są miesiącami podsumowań, w tym numerze zostały opublikowane wyniki głosowania kibiców. Nic zaskakującego, samochodem roku ogłoszono bolid Mercedesa W06 Hybrid, kwalifikacyjnym specjalistą został Lewis Hamilton, a debiutantem roku oczywiście Max Verstappen.

Skoro już o Maxie mowa, w najnowszym wydaniu to właśnie on został zasypany pytaniami od czytelników. Ponieważ jego ojciec – Jos Verstappen, również był kierowcą F1, Max przebywał w padoku już od najmłodszych lat. Mechanik, który kiedyś niańczył go w garażu, obecnie pracuje w Toro Rosso i nieustannie mu o tym przypomina. Fajny zbieg okoliczności.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną tego wydania są wywiady. Ten z Christianem Hornerem jest naprawdę długi i interesujący. W rozmowie poruszono przede wszystkim tematy ostatnich dwóch, bardzo frustrujących dla Red Bulla sezonów. Horner zawsze wierzył, że Red Bull Racing pozostanie w stawce, ale musiał bardzo pilnować niepewnych swojego losu pracowników, aby skupiali się na swoich zadaniach. Natomiast jeżeli chodzi o infrastrukturę to jedynym problemem Red Bulla jest za mały parking przy fabryce i słaba stołówka. Jeżeli zamiast zwykłych napoi serwują energetyki z czerwonym bykiem to nic dziwnego, że jest marna. 😉

W najnowszym numerze opublikowano również rozmowę z Maurizio Arrivabene. Można śmiało powiedzieć, że zmiana na stanowisku szefa Scuderii Ferrari była niezbędna. Wraz z pojawieniem się Arrivabene, w zespół wstąpił nowy duch. W wywiadzie wyjaśnia, dlaczego musiał pozbyć się niektórych pracowników, jak kierowcy reagują na wytykanie błędów oraz  dlaczego nigdy po wygranym wyścigu nie poszedł na podium. Zapowiedział również, że w sezonie 2016 Ferrari będzie próbowało pokonać Mercedesa.

Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę doczekać się zmiany układu sił w F1.