F1 Fitness – Treningi kierowców na przestrzeni lat

fot. ansesgob (CC BY-SA 2.0), Gillfoto (CC BY-SA 3.0), schumachergirl1956 (CC BY 2.0)

Niektórzy twierdzą, że w Formule 1 wszystko zależy od bolidu przygotowanego przez zespół, a „jeżdżenie w kółko” to przecież nic trudnego. Jest to jednak bardzo specyficzny sport, w którym zawodnik musi wykazać się niebywałą sprawnością fizyczną oraz siłą psychiczną. O tym jak bardzo ważny jest trening, odżywianie i zmierzanie do celu pisałam w poście „5 rzeczy, których możesz nauczyć się od kierowcy F1” – KLIK. Jeżeli chodzi o przygotowanie psychiczne to dwugodzinne siedzenie w klaustrofobicznym i niewygodnym bolidzie, ze zmysłami pobudzonymi do granic możliwości jest niezwykle wyczerpujące. Mark Webber w swojej biografii określił kokpit mianem małego piekła (recenzja niedługo!). Nie wiem jak Ty, ale ja nie bardzo miałabym ochotę znosić coś takiego przez dwie godziny.

W kontekście treningów kierowców bardzo często mówi się o ćwiczeniach wzmacniających odcinek szyjny kręgosłupa oraz o tych, które poprawiają czas reakcji. Ich nieodłącznym elementem są również bieganie i jazda na rowerze, czyli typowy trening cardio oraz masaże i delikatne ćwiczenia rozciągające. Przedwyścigowy rytuał Sebastiana Vettela znajdziesz tutaj – KLIK. Wymienione powyżej elementy to nic zaskakującego. Jak zatem zmieniał się trening kierowców przez te wszystkie lata?

Juan Manuel Fangio
Tego pana na pewno zna każdy fan F1. Pięciokrotny mistrz świata, który swoim dorobkiem ustępuje tylko Schumacherowi. Swój ostatni tytuł wywalczył w wieku 46 lat, co jest nie do pomyślenia w dzisiejszej F1, gdzie najstarszym zawodnikiem w stawce jest prawie 37-letni Kimi Raikkonen, a najmłodszym 18-letni Max Verstappen.

Autor biografii Fangio – Gerald Donaldson, bardzo dokładnie opisał przygotowania do sezonu 1955, pięciokrotny mistrz świata postawił na bardziej intensywny(sic!) wysiłek. Juan Manuel Fangio na tygodnie przed GP Argentyny, przez 3-4 godziny dziennie grał w piłkę plażową z synem swojej partnerki i jego kolegami. Wydaje się to zabawne, zwłaszcza gdy porównamy to z obecnymi treningami kierowców, z których zdjęcia umieszczają na Instagramie – KLIK i KLIK.

Nieodłącznym elementem przygotowań do sezonu F1 było także 12 godzin niezaburzonego snu każdej nocy. Fangio kładł się do łóżka z czymś lekkim do czytania i w ciągu dwóch minut zasypiał. Spał na plecach, z rękami powyżej głowy na poduszce. Dlaczego właśnie w taki szczególny sposób? Był przekonany, że jest to najzdrowsza pozycja, w której płuca mogą się rozszerzać podczas oddychania. Może coś w tym jest…

James Hunt
James Hunt to nietuzinkowa postać w historii F1, a lata 70-te były wyjątkowo szalone. Hunt nigdy nie stronił od alkoholu, ani tym bardziej od fanek.  Wielu próbowało się doliczyć ile kochanek miał kierowca, The Guardian podaje, że było to ok. 5000! Trening Hunta obowiązkowo składał się z szampana, paczki Marlboro i seksu, który nazywał swoim drugim ulubionym sportem.
Czasy się zmieniły i dziś nie można nawet reklamować wyrobów tytoniowych podczas wyścigów, a co dopiero mówić o udziale w wyścigu po mocno zakrapianej imprezie. Chociaż nigdy nic nie wiadomo, swego czasu krążyły plotki o Kimim Raikkonenie odsypiającym huczną zabawę w kącie garażu.

Niestety, imprezowy styl życia Jamesa Hunta nie pozostał bez wpływu na jego zdrowie. Hunt zmarł w wyniku ataku serca w wieku 45 lat. Zupełne przeciwieństwo śpiącego 12 godzin dziennie Juana Manuela Fangio, który żył 84 lata.
Michael Schumacher
Czasy rządów Michaela Schumachera to prawdziwa rewolucja w świecie F1. Co prawda kierowcy zaczęli dbać o swoją formę już wcześniej. Ayrton Senna biegał dziennie ok. 14 kilometrów, jednak to Schumi wyznaczył obecne standardy treningowe. Podejście Schumachera do ćwiczeń było niemal fanatyczne – idealny kierowca to ten lekki, szczupły i zwinny, a Niemiec łączył ze sobą trening wytrzymałościowy i siłowy. Opłaciło się wyciskać siódme poty na siłowni, w końcu został siedmiokrotnym mistrzem świata F1, zupełnie inna liga niż rywale z toru.
Nawet po powrocie do F1, w wieku 40 lat, codziennie ćwiczył 6 godzin, pracując nad siłą fizyczną, czasem reakcji, koordynacją i gibkością. Być może jego występy w Mercedesie nie były zbyt spektakularne, ale nie jeden czterdziestolatek może tylko pomarzyć o takiej sprawności. Miejmy nadzieję, że niezwykła determinacja i wewnętrzna siła pomogą mu w powrocie do zdrowia. #KeepFightingMichael
Wyraźnie widać, że zmiana w podejściu kierowców F1 do kwestii treningów jest gigantyczna. Nie umiem sobie nawet wyobrazić co powiedziałby James Hunt, gdyby zespół kazał mu ćwiczyć po 6 godzin dziennie. Najpewniej by się roześmiał i potraktował to jako żart, bo kiedy niby miałby czas na imprezowanie? 😉 Jestem bardzo ciekawa jak za 10 będą wyglądały przygotowania kierowców do nowego sezonu F1. Może Ty masz jakiś pomysł?

Źródła:
http://www.f1speedwriter.com/2013/03/fangios-fitness-regimen.html
http://www.theguardian.com/sport/blog/2013/sep/14/james-hunt-times-changed
http://gulfnews.com/sport/motorsport/tough-training-routine-keeps-michael-schumacher-fit-1.593966

5 komentarzy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *