Styczniowe wydanie F1 Racing – Nr 138

Styczniowe wydanie F1 Racing trafiło do sprzedaży już 22 grudnia. Ze względu na przedświąteczny szał zakupowy musiałam odstać swoje w kolejce do kasy. Mogłam  za to w tym czasie przewertować kartki magazynu, aby zorientować się co ciekawego będę mogła poczytać przy choince. Prawdę mówiąc wystarczył mi szybki rzut oka na okładkę, aby wiedzieć co kryje się w środku. Lewis Hamilton. Zbyt dużo Lewisa Hamiltona. Zdecydowanie.
Być może po tegorocznym sezonie F1 jestem przewrażliwiona, ale czytając magazyn F1 Racing (którego większość artykułów jest autorstwa Brytyjczyków), zaczynam się zastanawiać, kiedy Lewis Hamilton zacznie wyskakiwać mi z lodówki. Na okładce – Hamilton, największe zdjęcie przy spisie treści – Hamilton, artykuł o mistrzostwach świata konstruktorów – Hamilton będzie musiał najpierw pokonać Rosberga, aby zdobyć tytuł mistrza świata (a gdzie inni zawodnicy?!), a dalej czterostronicowe peany na temat Lewisa. Porównanie Hamiltona i Vettela zakończone słowami „serce jest za Lewisem, ale rozum podpowiada Seba” mówi chyba wszystko… Ostatnie strony z podsumowaniem wyścigów w Brazylii i Abu Zabi sobie odpuściłam, bo nawet gdy na Interagos wygrał Rosberg, w tytule analizy znajduje się oczywiście „Hamilton” i towarzyszy mu jego zdjęcie.
Jasne, Lewis jest najbardziej utytułowanym brytyjskim kierowcą w historii F1, zdobył swój trzeci tytuł mistrza świata i zdominował sezon 2015, ale dla większości fanów ciągłe skupianie się na Hamiltonie jest po prostu męczące. Kiedy Sebastian Vettel królował w F1 natychmiast pojawiły się głosy, że zabija ten sport. Dominacja Lewisa? Zajebiście, chcemy więcej. Eee, no chyba jednak nie.

Ten numer ratują tylko artykuły poświęcone kraksom podczas wyścigów, historii F1, rozmowa z Felipe Nasrem  oraz Joylonem Palmerem. Natomiast w podsumowaniu sezonu zabrakło informacji o Grand Prix Japonii. Ja nie zapomniałam – KLIK. 🙂
Jeżeli chodzi o wypadki i wartość zniszczonych części, nigdy bym nie pomyślała, że skutki takich nawet niepozornych stłuczek idą w miliony funtów! Sama wymiana przedniego skrzydła, którą wykonuje się w trakcie pit stopu (pit stopom również jest poświęcony bardzo fajny wywiad Patem Symondsem, dyrektorem technicznym Williamsa) to prawie pół miliona złotych. Co ciekawe, najbardziej kosztowne w tym sezonie nie były wyczyny Pastora Maldonado. 😉
Bardzo fajnie, że redakcja F1 Racing postawiła na nowy cykl artykułów dotyczących historii Formuły 1. Do tej pory w magazynie były prezentowane tylko bolidy F1 w serii „Cóż to był za samochód”. Nowa seria ma się składać z 12 odcinków. Pierwsza część poświęcona jest zawodom jeszcze przed rokiem 1950, które wtedy były nazywane wyścigami Grand Prix. Zawody F1 rozgrywane są dopiero od 1950 roku. Bardzo podobają mi się archiwalne zdjęcia, które są doskonałym uzupełnieniem treści artykułu. Zupełnie inny świat.
Kolejne wydanie F1 Racing ma pojawić się w kioskach 29 stycznia 2016. Mam nadzieję, że emocje po mistrzostwie Hamiltona opadną i będziemy mogli poczytać artykuły na tematy inne niż genialny Lewis Hamilton.
A jak Wy oceniacie styczniowe wydanie F1 Racing?

One comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *