Podsumowanie sezonu 2015 – część 1

Zimowa przerwa to idealny moment, aby podsumować tegoroczny sezon. W zasadzie zbyt wiele nie dzieje się w tym czasie w światku Formuły 1. Kibice natomiast odliczają dni do pierwszego startu w nowym roku i zaczynając odczuwać negatywne skutki „odstawienia F1”. Patrząc na tabelę z wynikami, osoba niezainteresowana tematem, mogłaby stwierdzić, że ten sezon był dość nudny. Trzeci tytuł Hamiltona, dominacja Mercedesa, dokładnie to samo co rok temu. Ale czy na pewno? 😉

Wbrew pozorom działo się naprawdę sporo. Uznałam, że jeden post na blogu to zdecydowanie za mało, aby przypomnieć sobie 19 tegorocznych wyścigów. Właśnie dlatego podsumowanie sezonu pojawi się w kilku częściach.


Grand Prix Australii, czyli minuta ciszy dla Alonso, który zdał sobie sprawę, że nie powinien odchodzić z Ferrari

Sezon rozpoczął się dokładnie tak samo jak skończył – Hamilton przed Rosbergiem i Vettelem. Co prawda przewaga Mercedesów nad Ferrari wyniosła aż 30 sekund, ale już wtedy Fernando Alonso doskonale wiedział, ze nie powinien przechodzić do McLarena. Hiszpan nie wystartował w wyścigu, ponieważ w dalszym ciągu odczuwał skutki wstrząśnienia mózgu, którego doznał w wypadku podczas przedsezonowych testów. Wyniki jego kolegów były fatalne – Button został zdublowany dwa razy, a Magnussen nawet nie zdążył wystartować w wyścigu, bo zepsuł mu się silnik. Trochę wstyd, zwłaszcza, że było to debiutanckie Grand Prix dla Hondy po powrocie do F1.

Pierwsza konferencja prasowa po wyścigu pokazała, że ten sezon będzie wyjątkowo wesoły, bo Sebastian Vettel uwielbia trollować kierowców Mercedesa. Nico Rosberg stwierdził, że ma nadzieję, że Ferrari dotrzyma tempa Mercedesom, więc Vettel zapytał czy ma nadzieję, że będą wolniejsi. Hamilton nie mógł powstrzymać śmiechu, a skonsternowany Nico nie wiedział co odpowiedzieć. Ostatecznie zdecydował zaprosić się rywala do garażu na sesję sprawozdawczą podczas kolejnego Grand Prix.

Natomiast dla Kimiego Raikkonena wyścig nie był tak udany, jak dla jego kolegi z zespołu. Zapytany przez dziennikarza Vettel stwierdził, że szkoda mu Kimiego, który był zmuszony wycofać się z wyścigu. Rosberg dopytywał się czy naprawdę tak uważa, a riposta Vettela nie mogła być bardziej udana – „Nie wiem jak wy dwaj, ale my z Kimim się lubimy”.

Grand Prix Malezji, czyli Ferrari is back


W Malezji oczywiście zaproszenie do boksu Mercedesa zostało odwołane. A mimo to kolejność na podium uległa zmianie, ponieważ Vettel odniósł pierwsze zwycięstwo w czerwonym bolidzie! Nawet nie chcę myśleć jak bardzo zły musiał być Alonso. Za to radości w garażu ekipy z Maranello nie było końca, chyba jeszcze nigdy nikt tak nie krzyczał przez radio zespołowe.

Odegrane na podium hymny Niemiec i Włoch od razu wywołały skojarzenia z sukcesami Schumachera, które odnosił jeżdżąc w Ferrari. Było emocjonalnie, zwłaszcza, że 7-krotny mistrza świata F1, który nadal walczy o powrót do zdrowia, od zawsze był największym idolem Vettela.

Poznajecie kto jest na zdjęciu? 

Grand Prix Chin, czyli doświadczenia kierowców z pandami

Na czwartkowej konferencji kierowców padło pytanie dotyczące najbardziej interesujących i najdziwniejszych prezentów, które otrzymali od chińskich fanów. Wszystko zaczęło się od wypowiedzi Jensona Buttona dotyczącej śmiesznych przypinek z pandami. Sebastian Vettel przyznał, że dostał kiedyś ogromną pluszową pandę, ale nie mógł jej ze sobą zabrać, bo wtedy jeszcze nie było go stać na opłacenie dodatkowego miejsca w samolocie. Felipe Massa również dostał prezent, którego motywem przewodnim były pandy. Brazylijczyk bardzo często dostaje od fanów albumy ze zdjęciami, na których również znalazły się te niedźwiadki.

I tym razem duet Mercedesa dojechał do mety na pozycjach 1 i 2. I to aż dwa razy! Wszystko dlatego, że przed rozpoczęciem wyścigu kibice mogli oglądać rywalizację pomiędzy samochodem bezpieczeństwa i samochodem medycznym. Oczywiście są to dwa Mercedesy – odpowiednio Mercedes AMG GT S i Mercedes AMG C63 S. Jeździłabym.

In case you missed it, the safety car & the medical car had a race earlier… #ChineseGP pic.twitter.com/D1CvX0PTyw

— Formula 1 (@F1) April 9, 2015

W Chinach nie obyło się bez skandalu. O tym, że Hamilton nie zawsze potrafi się zachować  na podium wspominałam już przy okazji tego wpisu. Lewis został oskarżony o seksizm, ponieważ oblał twarz hostessy szampanem. Roz Hardie,szefowa kampanii Object, organizacji zajmującej się seksualizacją reklam, stwierdziła, że gest kierowcy nawiązuje do „męskiego wytrysku na twarz kobiety”. Po minie modelki widać, że nie była zachwycona. Powinna dać mu w mordę. 😉



Grand Prix Bahrajnu i bezalkoholowe podium Raikonnena


I tym razem skład podium wyglądał podobnie – kierowcy Mercedesa i jeden kierowca w czerwonym kombinezonie. Kimi Raikkonen ukończył wyścig na drugim miejscu. Czy zauważyliście, że Raikkonen zawsze staje na podium zawsze wtedy, kiedy nie ma szampana? Ma chyba wyjątkowego pecha, zwłaszcza że jak widać na obrazku poniżej, w F1 są dwa rodzaje kierowców – Finowie i pozostali.



Jak wiecie, Pastor Maldonado jest niezwykle utalentowany, jeżeli chodzi o rozbijanie się na torze i zbieranie kar. I tym razem nie zawiódł! Otrzymał karę 5 sekund za chyba najbardziej komiczne przewinienie w całej historii Formuły 1. Maldonado miał wystartować do wyścigu z 16 pozycji, ale postanowił to zmienić. Myślicie, że przesunął się na 14 miejsce? Może 15? Nic z tych rzeczy! Pastor wystartował dopiero z 18 miejsca… I nawet nie potrafił poprawnie zaparkować. 😉




Jeżeli chcecie być na bieżąco z kolejnymi postami, koniecznie >>polajkujcie fanpage naFacebooku<<. Kolejna część podsumowania już niedługo.