Prawie jak gwiazdy rocka, czyli podsumowanie GP Meksyku

Jeszcze nigdy tak długo nie zabierałam się do napisania nowego posta. Ba, nawet pisanie obrzydliwie nudnego projektu inżynierskiego idzie mi lepiej. No dobra, będę z Wami szczera, po prostu nie lubię, gdy przy nazwisku mojego ulubionego kierowcy pojawia się DNF. Jeżeli zaglądacie na fanpage’a mojego bloga, to na pewno zdążyliście się zorientować, jaka była moja reakcja na wydarzenia podczas wczorajszego wyścigu. Na pewno nie byłam wyjątkiem. Jestem pewna, że wszyscy kibice Ferrari zachowywali się podobnie, a włoscy Tifosi rwali sobie włosy z głowy.
Teraz wypadałoby napisać o wczorajszych wynikach, jednak przedstawię Wam wersję najbardziej interesującą meksykańskich kibiców F1.
Żeby nie było, że nie nic nie wspomniałam o podium – wygrała Księżniczka (tak Nico Rosberg jest nazywany przez kolegów z toru), kolejne miejsca zajęli Były Blondasek (Lewis Hamilton znowu ma normalny kolor włosów!) i rządny zemsty Valtteri Bottas.
Zachwycony wyścigiem Rosberg stwierdził, że podczas dekoracji czuł się jak prawdziwa gwiazda rocka. Nic dziwnego, podium znajdowało się w części toru, gdzie na trybunach zasiadało 20 000 fanów! A prawda jest taka, że Nico rozkochał w sobie fanów w Meksyku, bo zna hiszpański i w tym języku podziękował im podczas dekoracji. Chyba już wiemy czym będzie zajmował się Rosberg po zakończeniu kariery w F1. Zostanie gwiazdą rocka, w końcu jego wykonanie „Livin’ On A Prayer” było całkiem niezłe.
Wracając do wyścigu – miał być taki piękny dla zespołu Ferrari i jego kibiców. Podczas sobotniej konferencji po kwalifikacjach padło pytanie o start do wyścigu Rosberga i Hamiltona. Sebastian Vettel zażartował z kierowców Mercedesa i zapytał czy planują się rozbić na starcie, a on wtedy mógłby ich ominąć.
Wszystko wydawało się w porządku, aż do parady kierowców przed niedzielnym wyścigiem. Samochód, którym miał jechać Vettel zepsuł się i Niemiec zabrał się razem z Kimim Raikkonenem.
Chyba nie muszę pisać jak skończył się wyścig dla kierowców Ferrari. Po raz pierwsz od 9 lat dwa czerwone bolidy nie dojechały do mety. Przynajmniej Valtteri Bottas w końcu zrewanżował się Raikkonenowi za GP Rosji. Jak to mówią, zemsta jest słodka.
Nie tylko dla stajni z Maranello wyścig w Meksyku okazał się fatalny. Dla Fernando Alonso skończył się przed przejechaniem do końca pierwszego okrążenia. Mogłoby się wydawać, że meksykańskie alebrijes nie przyniosły szczęścia kierowcom McLarena. A jednak! Jenson Button, który otrzymał karę przesunięcia o 70(sic!) pozycji na starcie do wyścigu, ukończył go na jakże wysokiej 14 pozycji (trzeciej od końca!). Nie wystartował co prawda z toru Interlagos, ale końca stawki. Fantastyczna jazda, Jenson!
Meksykańskie alebrijes, czyli tradycyjne rzeźby sztuki ludowej, przyniosły szczęście tylko Jensonowi Buttonowi. Chyba wykonany przez Fernando ptak trochę wystraszył się jego rozczochranej fryzury. Alonso, uczesz się!
Prawdę mówiąc liczyłam na zdjęcia z jakiejś imprezy po wyścigu, ale wygląda na to, że nikt nie przesadził z ilością tequili, nawet Daniił Kwiat.
Wiecie co najbardziej spodobało mi się podczas Grand Prix Meksyku? Nie zabawne spoty, jak większość mogłaby się spodziewać, ale sombrera! 
Jak dla mnie wygrywają Niki Lauda i Roscoe Hamilton! A kto Waszym zdaniem najlepiej nosi sombrero? 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *