Nie milkną echa tegorocznego GP Singapuru

Już za kilka dni kierowcy Formuły 1 wystartują w Grand Prix Japonii, wciąż jednak nie milkną echa ostatniego GP na torze Marina Bay w Singapurze.

Skoro jednak mowa o GP Japonii, to jestem przekonana, że tegoroczny wyścig na torze Suzuka będzie bardzo emocjonalny, nie tylko dla wszystkich kierowców i członków zespołów, ale również dla fanów F1.

To właśnie podczas ubiegłorocznego GP Japonii, Jules Bianchi – francuski kierowca,  uległ poważnemu wypadkowi. Francuz wypadł z toru i uderzył w dźwig, który usuwał z pobocza samochód Adriana Sutila. Bianchi doznał ciężkich obrażeń głowy i pozostał nieprzytomny. 

Zmarł 9 miesięcy po wypadku, w wieku 25 lat.

Niewiele brakowało, a podczas zeszłoniedzielnego wyścigu, mogliśmy zostać świadkami kolejnego tragicznego incydentu na torze Formuły 1. Oczywiście mam na myśli 27 – letniego obywatela brytyjskiego, który podczas Grand Prix Singapuru przeskoczył przez barierki wokół toru i zaczął po nim spacerować. Z relacji Sebiastiana Vettela wynikało, że mężczyzna próbował zrobić zdjęcie przejeżdżającym bolidom.

Yogvitam Pravin Dhokia natychmiast został aresztowany przez singapurską policję. Oskarżono go o pochopne działanie, które mogło zagrozić bezpieczeństwu kierowców biorących udział w wyścigu. Wiadomo również, że nie stać go na opłacenie kaucji w wysokości 7000 funtów, ponieważ jest bezrobotny, a wszystkie oszczędności wydał na podróż do Singapuru i na bilety wstępu na Grand Prix Singapuru. Dhokia ma pojawić się w sądzie 6 października. Grozi mu 6 miesięcy pozbawienia wolności.

To już nie pierwszy taki przypadek w obecnym sezonie Formuły 1. Podczas tegorocznego GP Chin fan wszedł na prostą startową i próbował dostać się do pit-lane. Należy sobie zadać pytanie, czy tory wyścigowe są odpowiednio zabezpieczone przed podobnymi incydentami? Przeglądając po wyścigu zdjęcia na instagramowych profilach fanów natknęłam się na poniższe.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika F1 Nerdist (@formulaonenerdist)

Jak widać każdy z widzów mógłby bez problemu przeskoczyć przez barierkę. Moim zdaniem niezabezpieczone ogrodzenie jest rażącym błędem, który nie powinien mieć miejsca ani na torze z licencją na wyścigi F1, ani na żadnym innym. Miejmy nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski z niedzielnego zdarzenia i nie będziemy musieli oglądać tego typu obrazków podczas kolejnych wyścigów.